Uciekamy z Hanoi

Trasa z Ninh Binh do Hanoi to około 90km. Malutki busik jedzie nią ponad dwie godziny. Po drodze zatrzymujemy się przed paroma domami. Kierowca dostarcza przesyłki pomiędzy wioskami. Ktoś wiezie koguta (żywego), którego głowa wystaje z siatki. Ktoś przewozi kwiaty. Przystanków brak. Wygląda na to, że wszyscy wiedzą gdzie i o której zatrzyma się busik. Mniejsza Mała jedzie z Panią, która pomogła jej wgramolić się po schodach, kiedy my pakowaliśmy plecaki, wózki, plecaczki, pieluchy, nocniki prowiant i inne. Każdy kierowca z którym jedziemy głowi się jak upchnąć nasze rzeczy. Zawsze się udaje. Koła od wózków jadą z nami. Wózki w bagażniku. Ktoś nogą przytrzyma bagaż, zawsze kilka rąk wyciąga się w stronę Mniejszych Małych. Pomoże wejść, zagada, da ciastko (wietnamski cukier jest zdrowy, mleko dla dzieci słodzone, lizaki dozwolone dla najmłodszych; raz wybierając mleko ‘less sugar’, pani w sklepie uprzedza nas, że jeśli chcemy dla dzieci, to ma też słodzone…). Bus wyrzuca nas w Hanoi. Pośrodku niczego. Siadamy pod sklepem z metalowymi rurkami które piętrzą się pod sufit hali. Obok sklep z lampami. Hmm.

Kierowca naszego Graba (tutejszy Uber) szuka z nami wejścia do hotelu. W końcu rezygnuje i jedzie dalej. Gruby rusza na misję. Musi gdzieś tu być. Siedzę z Młodszymi Małymi i bagażami. Ktoś podchodzi. Daje im czekoladki. Słodko. Po powrocie wszyscy pójdziemy do dentysty. Wejście do hotelu prowadzi przez kilkunasto metrowy tunel – zaplecze na którym myje się naczynia w miskach, kroi kurczaki na podłodze, zbija stoły. Mijamy psa, zaglądamy do czyjegoś pokoju – domu. Jest tak wąsko, że wózek nie przejedzie. Do hotelu wchodzi się przez kuchnię, w której śpi właściciel / recepcjonista. Prowadzi nas na ostatnie piętro. Ostatnie dwa wchodzimy po schodach, które szerokością i stromizną przypominają drabinę. Jest wesoło. Jeden plecak i wózki zostają na dole. W końcu mamy tu tylko spać. Okazuje się że od 20 do 3 gra muzyka, która od 23 staje się coraz głośniejsza. Wyśpimy się gdzie indziej.

Hanoi to raj kulinarny… ale dla tych, którzy mogą wyjść wieczorem na miasto. W ciągu dnia chwytamy to, co otwarte. Wieczorem, to co szybko można zjeść. Zatrzymaliśmy się w Old Quarter. Z wózkiem nie ma szans przejść. Najmłodsza Mała siedzie w nosidle. Młodsza Mała chodzi za rączkę. Chcę zobaczyć słynną Train Street – ulicę, przez którą jadący pociąg omal ociera się o stojące obok domy. Domki wykończone są blachą. Wyglądają jakby przejeżdżający pociąg mógł je zmieść pędem powietrza. W październiku 2019 robiący sobie selfie turysta wymusił zatrzymanie pociągu. Od tego czasu kawiarnie wzdłuż torów zostały zamknięte a tory i pociąg można oglądać wyłącznie zza płotu. Siadamy w barze na piwo. Okazuje się, że dopisało nam szczęście. W związku z tutejszych nowym rokiem przez najblizsze kilka dni jeździ pozarozkładowo kilka więcej pociągów. Oglądamy jak ten kolos pędzi pomiędzy blaszanymi domkami. Wygląda jakby drążył sobie pomiędzy nimi tunel.

Hanoi to raj dla lubiących robić zakupy. Można tu kupić podróbki wszytakich znanych zachodnich marek. Bazarów z ‘north face’ jest kilka na każdej ulicy. Kupuję sobie kurtkę za grosze. Przyda się za kilka miesięcy. Na więcej, nie mamy miejsca w plecakach.

Hanoi przytłacza nas hałasem i chaosem. Trudno nam chodzić po mieście bez wózka, w którym Młodsze Małe mogłyby odpocząć. Na ulicy panuje komplety brak zasad. Jedziemy taksówką, torując sobie drogę wśród jadących pod prąd skuterów, samochodów a nawet autobusów.

Uciekamy po dwóch dniach. Tym razem autobus pokonuje dystans około 90 km w ponad 4 godziny. Kierowca znowu nie wie jak upchnąć nasz bagaż. W końcu docieramy do zatoki Halong. Czas wsiąść na łódkę i kajak. Marzę o tym od kilku tygodni. Znowu wraca do nas błogie uczucie spokoju.

4 Comments Add yours

  1. Krajanka's avatar Krajanka says:

    Wietnam to maly-duży kraj. Pełen przekrój przez smaki, klimaty, infrastrukturę I krajobrazy. I jeszcze Nowy Rok z jego specyfiką 😀

    Liked by 1 person

  2. Mnie bardzo Azja rajcuje. Chciałbym zwiedzić każdy kraj. Zazdroszczę Cie tego Hanoi

    Liked by 1 person

    1. Agata's avatar Agata says:

      Dzięki, nas Azja fascynuje i zaskakuje 🙂 codziennie!

      Like

  3. Tata sam w domu's avatar bortysz says:

    Zazdroszczę Ci podróży do Hanoi

    Like

Leave a reply to bortysz Cancel reply