Krawężniki w Kuala Lumpur

Jesteśmy 1.5 km od Petronas Towers. Pójdziemy na piechotę. Chodnik kończy jeszcze na ulicy przy której mamy hotel. Nie szkodzi. Pójdziemy ulicą. Treking przez dżunglę w porównaniu ze spacerem po mieście, okazuje się być mniej męczący. Na osoby z wózkami czekają:

  • Półmetrowe krawężniki, które trzeba pokonać 4x przy przejściu na jednych światłach
  • Barierki, które prawdopodobnie mają zatrzymać skutery ale, które skutecznie blokują ruch wózków
  • Chodniki kończące się w połowie ulicy
  • Chodniki za wąskie na wózek
  • Chodniki prowadzące po płytach ułożonych na odpływach sztormowych, które nie zawsze równo leżą, turkoczą i chyboczą się kiedy po nich idziemy a kiedy płyty brakuje, okazuje się że pod nią zieje metrowa czarna, śmierdząca pleśnią dziura
  • Podjazdy do nikąd
  • Podjazdy zakończone schodami
  • Słupy na środku chodnika
  • A przede wszystkim brak chodnika

Kiedy po przejściu ponad kilometra dystans dzielący nas od Petronas Towers nie uległ zmianie postanawiamy jednak zamówić taxi. Gdyby z nieba nie lały się wiadry wody, może nadal byśmy próbowali. Teraz wiem, że bezskutecznie.

W mieście prawie nie ma wózków. Dzieci noszone są w chustach, w nosidłach, na rękach, pchane na rowerkach. Pojedyńcze wózki to praktycznie aluminiowe ramy lub ultra lekkie wózki, który można przewiesić na pasku przez ramię. Teraz rozumiem w tym sens.

Na głównej stacji KLCC nie ma windy. Tachamy nasze wózki (i ich zdziwioną zawartość) w górę i w dół. W centrum handlowym po 15 minutach czekania, ktoś miły mówi, że dalej jest boczna winda serwisowa i tam powinniśmy czekać krócej. Rzeczywiście, czekamy tylko 5 minut. W Singapurze pierwszeństwo wejścia do windy ma wózek i inne osoby potrzebujące. Tutaj pierwszeństwo ma pierwszy. I jeszcze ten sprawniej wpychający się.

Padnięci po dniu, w którym nie zrobiliśmy nic oprócz nieudolnej próby zobaczenia miasta, kolejnego dnia zostajemy w hotelu. Stąd w sumie widać lepiej centrum niż kiedy jesteśmy pod wieżami. Kuala Lumpur nie jest przyjazne pieszym a już tym bardziej pieszym z wózkami. Kolejny dzień to relaks w basenie, siłownia i lokalne jedzonko. Pora monsunowa i logistyka przejścia z wózkami nas pokonały.

Ps. Zamawiając jedzenie Gruby postanowił skorzystać z pomocy google translate. Bezcenne

2 Comments Add yours

  1. Krajanka's avatar Krajanka says:

    Singapur-Kuala Lumpur :Tak blisko na mapie, tak daleko mentalnie.

    Liked by 1 person

  2. Ola's avatar Ola says:

    Krawężniki w KL mamy przetestowane i potwierdzam, jest straaasznie. Zdecydowanie lepiej sprawdzało się nosidło;)

    Liked by 1 person

Leave a reply to Ola Cancel reply