Dżungla z wózkiem

Sky Walk z Najmniejszą Malą

Jesteśmy w Singapurze, trwa pora monsunowa. Zatrzymaliśmy się w pokoju bez okien. Wychodząc, nigdy nie wiemy jaka pogoda jest na zewnątrz. Prognoza mówi, że dzień w dzień, cały dzień – leje. Trzeba się wczytać w prawdopodobieństwo deszczu, złapać okno pogodowe, zapakować seksowne przezroczyste, foliowe wdzianko i ruszać. Dziś prawdopodobieństwo deszczu to 50%. To najlepszy dzień, żeby iść na Sky Walk (TreeTop Walk w MacRitchie Nature Reserve).

Trasa prowadzi przez dżunglę, otacza nas soczysta zielen, mija nas kilkoro biegaczy. Nie pada, ale po 15 minutach jestem cała mokra. Pchamy dwa wózki. Idziemy po kamieniach, korzeniach, w górę i w dół. Zakup terenowego wózka na parę dni przed wyjazdem był decyzją, którą wychwalam kilka razy na godzinę, przy każdym kamienistym podejściu pod górę.

W pewnym momencie słyszę krzyk i wycie. Odwracam się. Scena trwa kilka sekund ale ręce trzęsą mi się przez kolejne pół godziny. Na wózku wisi małpa. Rwie siatkę z owocami, zabiera mandarynki, ucieka. Wskoczyła z nikąd. Zawyła i uciekła z łupem. Młodsza Mała w płacz. Ja po chwili dezorientacji próbuję zrobić jej zdjęcie, ale za bardzo trzęsą mi sie ręce.

Idziemy dalej. Parę mijających nas osób mówi, że trasa nie nadaje się dalej na wózki. Nasze dały radę. W końcu zziajani docieramy do wejścia na sky walk. To trasa jedno kierunkowa, ale dla tych, którzy dotrą tu z wózkami, rangers robią wyjątek. Most kołysze się pod stopami. Chodzimy nad drzewami. Dziewczyny chcą biegać. Solidne barierki są dopiero nad ich głowami. Sky Walk robi niesamowite wrażenie ale przejście przez dżunglę daje nam więcej frajdy.

Jedziemy zjeść kolację w dzielnicy Little India. Na ulicznych straganach kupujemy owoce. Mój ulubiony to soursop. Wygląda jak krokodyl a smakuje jak mix ananasa z jabłkiem. Jest pyszny i kwaśny. Najmłodsza Mała zajada się jackfruitami. Palce lizać. Chyba zostaniemy frutarianami. Na jeden dzień. Wszystko klei się od soku. Jutro znowu będziemy polować na jakieś uliczne smakołyki. Ps. Ostatnio odnaleźliśmy koło nas uliczną budkę odznaczoną gwiazdką Michelin. Ale o tym w kolejnym wpisie.