Miało być o Sycylii, ale przecież tak długo nie pisałam, że może jednak warto cofnąć się w czasie do maja. Oczy szkliły mi się wyjeżdżając z Nowej Zelandii. Farma była naszym domem przez prawie trzy miesiące. W głowie pełno miłych wspomnień. Brak mi tamtych wieczorów przy winie, gotowania i pieczenia, spacerów po ogrodzie pełnym kwiatów,…
Category: podroze
Z życia farmy – owce
Życie na farmie nie zwolniło. Owce wymagają strzyżenia, krowy zmieniły pastwisko, najmłodszy członek psiej ekipy uczy się rozpoznawania komendy lewa, prawa oraz reagowania na ton odpowiedniego gwizdka. Gruby wraz z naszą gospodynią buduje ścieżkę wokół domu jej mamy. Ja eksperymentuję kulinarnie. Najmłodsze Małe eksplorują. Kiedy przychodzi sezon na strzyżenie owiec, cztery stanowiska zajmują ściągani tu…
Lockdown
Utknęliśmy. Mija trzeci dzień odkąd w Nowej Zelandii trwa Alert Level 4. Wszystko zamknięte. Najbliższy sklep 35 km od nas. Zapasy zrobione. Farma, na której się zatrzymaliśmy, ma świeże mleko. Rośnie tu kilka jabłonek, które uginają się pod ciężarem koślawych jabłek. Gruby z pomocą Mniejszej Małej robi jabłecznik. Wszyscy się zajadamy. Dni mijają na sielance….
Medal – Mount Cook – Hooker Valley
Od początku wyjazdu myślimy jak uwiecznić osiągnięcia podróżnicze Mniejszych Małych, które dzielnie towarzyszą nam w zdobywaniu szczytów, całodziennych wycieczkach; podróżują z nami wszelakimi formami transportu i są przy tym niezwykle dzielne. Myśleliśmy o wszywkach, pieczątkach, monetach, o dzienniku. Kiedy byłam mała moje osiągnięcia w zdobywaniu polskich szczytów Tatr rodzice zapisywali w postaci karteczek – odznak,…
Skuterem po Ninh Binh
Wróćmy jeszcze do Wietnamu. Przecież tyle tam się działo, tyle zobaczyliśmy, a nie było kiedy o tym wszystkim napisać. Ninh Binh, spośród miejsc które odwiedziliśmy w Wietnamie, to mój faworyt. Niektórzy porównują go do śródlądowego Hallong Bay. Mieszkamy na skraju spokojnej wioski. Do Mniejszych Małych przychodzą dzieci. Uczą je grać w badmintona, przynoszą słodycze, pokazują…
Burzowy raj na wyspach Gili
Siadłam. Mniejsze Małe śpią. Chyba. Poszłam sobie. Laski czasem są tak śpiące, że ich wycie i moje zmęczenie to wybuchowa mieszanka. Gruby musi sobie poradzić. Jesteśmy w Indonezji. Na małej wyspie Gili Trawangan. Właśnie dołączyła do mnie Mniejsza Mała. Tak się skończyło spanie. Gili Trawangan to największa z wysp archipelagu Gili. Można ją obiec w…
Do Ninh Binh nocnym busem
Cofnijmy się do transferu do Ninh Binh. Mieliśmy jechać tu nocnym pociągiem z Hue. W dniu wyjazdu okazuje się, że pociągi w okresie poprzedzającym tutejszy nowy rok (Tet) jadą bezpośrednio do Hanoi, nie zatrzymując się w Ninh Binh. Miły pan z wyszczerbionym uśmiechem proponuje busa. O 17 ma nas zgarnąć spod hotelu. Super. Zdążymy jeszcze…
Phu Quoc – mała Rosja
Z Halong Bay przy granicy z Chinami lecimy do Phu Quoc, koło granicy z Kambodżą. Zmieniamy 18 stopni na 30, chmury na słońce, ciszę na jazgot. Phu Quoc jest zarośnięte mega resortami. Przemykamy jako niby rezydenci przez recepcje hoteli żeby szybciej dostać się na plażę i nie iść kawał drogi do najbliższego wejścia dla zwykłych…
Uciekamy z Hanoi
Trasa z Ninh Binh do Hanoi to około 90km. Malutki busik jedzie nią ponad dwie godziny. Po drodze zatrzymujemy się przed paroma domami. Kierowca dostarcza przesyłki pomiędzy wioskami. Ktoś wiezie koguta (żywego), którego głowa wystaje z siatki. Ktoś przewozi kwiaty. Przystanków brak. Wygląda na to, że wszyscy wiedzą gdzie i o której zatrzyma się busik….
Langkawi – wyspa orłów
Ostatnie dni w Malezji mijają nam szybko. Poznajemy parę Austriaków. Podróżują z 2 letnią córeczką. Dziewczyny mają towarzystwo do zabawy i walki o wiaderka do piasku. Razem plażujemy, spędzamy czas w pralni i na placu zabaw. Na sylwestra idziemy na grilla, następnie przenosimy się witać nowy rok na plaży. Jest magicznie. Czarne niebo upstrzone jest…